W ramach zrywu szyciowego pod koniec ciąży uzupełniłam maleństwo najpotrzebniejsze rzeczy. Takie których czesto sie używa i po prostu mocno się zużywają. Między innymi powstał taki ręczniczek. Jest większy niż standardowe tego typu, dlatego mogę do uzywać nawet teraz, dla mojego 8,5 kg maluszka. ;)
Ręczniczek usyzłam z dwóch wartsw białej frotki oraz kolorowej i mięciusiej w pociągi - obie od Peli.
Ponadto uszyłam kilka odbijaków dla nas (jak zwykle wyszło ich wiecej, wiec resztę odsprzedałam, albo sprezentowałam nowonarodzonym maluszkom- w tym roku wśród moich znajomych urodziło się 5 dzieci). :)
Dla nas poszły biedronki i piłkarski. A do czego służą? Do podkładania na ramię podczas odbijania dziecka. Być może niektórym wydadzą sie one zbytecznym gadżetem, ale dla mnie były bardzo przydatne. Zwłaszcza wtedy gdy na szybko musiałam małego odbić i nie było czasu na układanie tetry bo np starszaki coś chciały. Wystarczyło zarzucić i gotowe. Odbijak skłąda się z trzech wartsw dzięki czemu nigdy, kiedy miałam go na ramieniu nie wybrudziłam sobie bluzki. A wierzcie mi... okazji miałam naparwdę dużo. ;)